Standard obozów młodzieżowych Era Wyzwań

Era Wyzwań to rekreacyjne obozy młodzieżowe: wszystkie wycieczki są w cenie, codziennie kąpiemy się w innym miejscu. Nie są to obozy sportowe tylko wyjazdy dla osób lubiących podróżować w luźnej atmosferze. W 2027 roku organizujemy obozy młodzieżowe do Grecji, Hiszpanii, Turcji i nad Polskie Morze.

Wszystkie atrakcje w cenie - co to oznacza w praktyce?

Zero dopłat na miejscu

Cena, którą widzisz, to cena za wszystko: wszystkie wycieczki i wszystkie atrakcje. Wliczyliśmy nawet restauracje na wycieczkach, więc gdy znajdziecie z grupą najlepszą miejscówkę w mieście, nie musicie martwić się rachunkiem. Zapłaci wychowawca.

Nieważne gdzie,
ważne z kim

Ponieważ jadą wszyscy, często same miejsca stają się tłem wydarzeń. Gdy opowiadacie o Barcelonie, to zanim dotrzecie do zabytków, wspomnicie pewnie o tym, kto wygrał wyścig łódkami w parku, kto wskoczył do morza w ubraniach albo kto kupił breloczek w Louis Vuitton. Wycieczka z całą grupą to nie tylko kolejne odhaczone miasto.

Dopracowane atrakcje

Niektóre wycieczki mogłyby trwać znacznie krócej. My wolimy je mocno rozciągnąć, bo dzięki temu możecie naprawdę z nich skorzystać, zamiast się spieszyć. Zwiedzając Ateny, na pewno docenicie brak pośpiechu podczas obiadu, czas na zdjęcia, przerwę w parku z żółwiami czy kąpiel w morzu.

Codziennie inna plaża

Wielkie WOW
i mało wysiłku

Czy przejazd na inną plażę jest wysiłkiem? A rejs statkiem? Do większości miejsc dowozi nas autokar. W praktyce przykładowo kajaki na morzu to godzinka nowej atrakcji i kilka godzin relaksu w klimatycznym miejscu.

Odpoczywasz jak lubisz

Każde miejsce, które odwiedzamy, daje zupełnie inne możliwości. Ciekawsze plaże to nie tylko pływanie, opalanie i nic więcej. Możecie skakać do wody, nurkować z maską, robić zdjęcia przy skałach, ślizgać się na skimboardzie albo po prostu odpocząć w cieniu. A żeby morze się nie znudziło, odwiedzamy też termy i wodospady.

SUP, skimboard, snorkeling..

Możesz korzystać z czego chcesz, ale możesz też to olać i po prostu wskoczyć do morza. Jeśli jednak masz ochotę spróbować czegoś nowego, jeżdżą z nami osoby, które pokażą Ci, jak robić triki na skimboardzie albo jak korzystać z deski SUP. Zwykle mamy też ze sobą dwóch ratowników, więc możemy prowadzić różne aktywności w tym samym czasie – jedni mogą skakać, a inni po prostu pływać.

Posiłki na wycieczkach w cenie

Restauracje w cenie

Podczas wycieczek każda grupa dostaje budżet na obiad, żeby móc pójść do restauracji, którą sami wybierzecie. Czasem jedna grupa chce iść na ramen, druga na pizzę, a trzecia na coś lokalnego. To Wy wybieracie, a wychowawca płaci za Was. Nikt nie zostaje głodny ani sam. Nie ma tak, że wszyscy idą na pizzę, a ktoś, kto się wstydzi, je sam batona na ławce.

Szukamy 5 gwiazdek

Gdy grupa wybiera sama, szuka miejsc z dobrymi opiniami, a nie sali na 50 osób czy fast foodu, żeby zdążyć na zbiórkę. Można spróbować nowych smaków bez pośpiechu. Często grupy wykorzystują też okazję, żeby nauczyć znajomych jeść pałeczkami albo pokazać, co to burrata.

Śniadania i kolacje

Tworząc dopracowane wycieczki, czasem trzeba np. wrócić później niż na kolację. W takich sytuacjach grupy dostają dodatkowy budżet, żeby zrobić np. piknik. Ale bez obaw – to zawsze kończy się wieloma wariantami posiłku, na słodko i na słono. Jedliśmy już pod Wieżą Eiffla, w najlepszym punkcie widokowym Barcelony oraz przy greckich Meteorach.

Wychowawcy są częścią grup, a nie strażnikami

Grupy nie z Excel'a

Razem z Wami tworzymy grupy podczas trasy. Dlatego czasem grupa ma 11 osób, a czasem 18. To kluczowe, żeby znaleźć ludzi, z którymi dobrze się dogadacie. Czasem jedna grupa wybiera basen, a druga odległą plażę, więc warto być z ludźmi, którzy mają podobny vibe.

Bez stresu

Jeśli spóźnisz się trochę na zbiórkę, bo szukasz SPF, nie musisz się stresować – każdemu może się zdarzyć. Działanie w grupach sprawia, że wychowawcy dobrze Was znają i rozumieją. Jeśli macie jakiś problem, nie boicie się zapytać wychowawcy, bo wiecie, że Wam pomoże. Jako kadra wiemy, że żeby dobrze opiekować się grupą, trzeba najpierw stać się jej częścią.

Wtajemniczymy Was

Wiele osób jedzie pierwszy raz i nie wie o tym, że na długi przejazd trzeba mieć klapki, a jadąc do Paryża lepiej nie ubierać na przejazd sukienki czy koszuli, tylko coś luźnego i przebrać się rano na stacji. Nasza kadra pomaga Wam się odnaleźć, żebyście nie musieli uczyć się na własnych błędach.

Zwiedzanie w erowym stylu

Sekret luźnego zwiedzania

Łączymy kluczowe atrakcje z luźnymi pomysłami i czasem na odpoczynek. Dzięki temu nie tracicie energii, bo odzyskujecie siły rozmawiając na spokojnie w restauracji, robiąc przerwę na zdjęcia czy wskakując do morza. Gdy zapytacie „A możemy pójść jeszcze tam?” raczej nie odmówimy i dlatego nasze wycieczki są dłuższe, ale nie męczące. A po dniu zwiedzania możecie wybrać czy chcecie basen czy spanie do obiadu

Co znaczy młodzieżowe?

Nie pomijamy najważniejszych zabytków, ale pozostałe atrakcje dobieramy typowo pod Was. Od Waszych pomysłów zaczynały się wypady na Crumbl Cookies, zjeżdżalnię w Sephorze czy do Balenciagi. A nawet Luwr był odpowiedzią na wasze sugestie. Tworząc program, szukamy miejsc, które naprawdę mogą Was zainteresować. Gdy zwiedzamy nadmorskie miasta, zawsze na koniec wskakujemy do morza, żeby nie było za poważnie.

Jak działa apka?

W teorii

Każde miasto jest podzielone na rozdziały, a grupy zwiedzają je razem z wychowawcami. W apce znajdziecie pinezki oraz pomysły na to, co możecie robić po drodze: karmić papugi, popływać łódką czy zagrać na publicznym fortepianie. Są tam też praktyczne wskazówki i ciekawostki, dzięki którym wiecie, co właśnie oglądacie. Możecie zaangażować się w odkrywanie miasta na maksa albo potraktować apkę jako luźną inspirację. 

W praktyce

W grę o Barcelonie zagrało już ponad 10 grup. Każda podeszła do niej zupełnie inaczej. Jedni spędzili godzinę pod Sagradą Famílią, inni tylko kwadrans. Jedni odpuścili morze, inni starali się dotrzeć do niego jak najszybciej. Była grupa, która urządziła koncert fortepianowy, inna spędziła godzinę w sklepie LEGO, a dla kolejnej największą atrakcją okazały się papugi. Każda grupa przeżyła ten dzień po swojemu – i każda była zachwycona.

Bezpieczeństwo na obozach Era Wyzwań
– jak to wygląda w praktyce?

Kadra ekspertów

Wiele atrakcji wymaga od kadry uprawnień instruktorskich albo bycia ratownikiem wodnym. Nawet korzystając z lokalnych ekspertów dodatkowo dbamy o własnych specjalistów. Dzięki temu w praktyce większość naszej kadry to osoby z uprawnieniami instruktorskimi lub ratowniczymi.

Nowe doświadczenia

Patrząc z boku, ferraty, canyoning czy rafting wyglądają dużo bardziej efektownie. W praktyce wszystko wydaje się o wiele łatwiejsze, niż można się spodziewać i nieraz ktoś pyta: „Po co były te kaski?”. Kaski są jak pasy w samochodzie – ważne, żeby je mieć, mimo że zwykle się nie przydają.

Detale mają znaczenie

Nawet gdy idziemy na plażę, gdzie chcemy po prostu gdzieś skakać albo popłynąć dalej, dbamy o dodatkowe zabezpieczenia. Skaczemy w sportowych butach, żeby chronić stopy i zawsze ratownicy upewniają się, że jest bezpiecznie i nie tylko pilnują ale też wyraźnie ustalają gdzie i jak można skoczyć. Jak chcecie się sprawdzić i przepłynąć dłuższy dystans na głębszej wodzie to ratownik płynie z Wami, a do tego każdy ma przypiętą bojkę asekuracyjną. 

Utrwalone wspomnienia

Profesjonalne zdjęcia

Na każdym obozie jest przynajmniej jeden profesjonalny fotograf, a zwykle dwóch. Zdjęcia dostajecie obrobione i w pełnej jakości, więc nic dziwnego, że po powrocie niektórzy od razu zmieniają profilowe. Możecie też sami spróbować swoich sił podczas warsztatów fotografii i pozowania. Robimy je w najładniejszych miejscach na trasie, więc niewykluczone, że Wasze pierwsze zdjęcia będą wyglądać jak z Vogue.

Vlogi i filmiki

Mamy też sprzęt do vlogowania i kamery sportowe, dzięki którym możemy nagrywać Was podczas atrakcji – nawet pod wodą czy w trakcie skoków. Nie robimy tego tylko po to, żeby wypełnić czymś nasze social media. Filmiki powstają dla Was i również dostajecie je w 4K, gotowe do opublikowania na własnym profilu albo pokazania znajomym.

Nie tracimy dni na walizkach

Zero czekania

Zakwaterowanie i wykwaterowanie nie zabierają nam 2 cennych dni obozu. Zawsze tworzymy program tak, żeby tego uniknąć. To często długie analizy: co zrobić pierwszego dnia, kiedy wszyscy są zmęczeni, albo co zrobić, gdy plaża już się znudziła? Czasem mamy Gironę, czasem aquapark, czasem jezioro Ochryda. A dzięki temu nie czekacie z walizkami na zakwaterowanie, tylko od początku dnia macie coś ciekawego do zrobienia.

Autokar nie lata

Ale autokar ma inne zalety i można zatrzymywać się na trasie. Dzięki temu czasem zaśniecie w Polsce, a obudzicie się na Lazurowym Wybrzeżu, tam spędzicie cały dzień i znowu możecie przespać nocny przejazd do Hiszpanii. Taka trasa nie męczy, a jednocześnie pozwala tworzyć ciekawe wycieczki i zawsze staramy się to wykorzystać

Jak Era Wyzwań zmienia ludzi?

Już się nie zgubicie

Angażujemy Was w nawigowanie po mieście, żeby każdy swobodnie nauczył się korzystać z Google Maps. Dla Was to zysk, bo prowadzicie grupę i macie wpływ na to gdzie skręcimy, ale przy okazji sami uczycie się, jak poruszać się po mieście.

Umiejętności podróżnicze

Wiele osób angażuje się na obozach, żeby ustalić co dokładnie chcemy zobaczyć na wycieczce, a co odpuścić. Dzięki temu można zobaczyć, jak wygląda planowanie wyjazdu od kuchni. Często uczestnicy opowiadają później, że wrócili np. do Barcelony z rodzicami i to oni przejęli inicjatywę, bo znali już miasto. Jedna uczestniczka odwiedziła nas w Wenecji samodzielnie planując wyjazd

"Dałam radę"

Atrakcje takie jak ferraty nie raz uczestnicy opisują jako ważny moment – nie spodziewali się, że dadzą radę, a później byli z siebie bardzo dumni. Zdarza się, że po takim doświadczeniu ktoś zaczyna bardziej w siebie wierzyć albo po prostu wkręca się w sport.

Nowe zajawki

Na obozie wszystko wygląda jak dobra zabawa – czy to robienie zdjęć w sukienkach, czy robienie salta do morza. Ale często okazuje się, że za rok ktoś wraca i opowiada, że kupił własny aparat, albo że zaczął chodzić na basen, żeby dorównać najlepszym 

Mniejszy stres

Często na obozach widzimy jak ktoś stresuje się złożeniem zamówienia w restauracji, albo że ramen trzeba jeść pałeczkami. A później okazuje się to całkiem łatwe. Gdy takie osoby wracają to nieraz opowiadają, że już sami uczyli kogoś jeść pałeczkami mimo, że przed obozem potrafili tylko zamawiać jedzenie klikać na ekran w kfc